16 września, 2013

Co najbardziej niszczy włosy? TOP 10

Witam :)
Siedziałam przed laptopem dobrą godzinę i nie miałam zielonego pojęcia co mogłabym napisać. Post miał pojawić się w weekend, ale miałam zbyt dużo na głowie. Dzisiaj jestem równie zalatana, ale jak obiecałam to nie mogę robić inaczej :) Musiałam zrezygnować z treningu na rzecz bloga, ale jutro na pewno odrobię. Wracając.. Po 5 razach zmieniania tematu wpisu postanowiłam zostać przy tym, który widzicie :) 
Motyw zaczerpnięty od Anwen. Nie skopiowałam, a przedstawiam Wam jedynie moją wersję TOP 10 niszczycieli włosów :)

10. Fryzura do ramion. 
Taka długość włosów jest bardzo narażona na uszkodzenia mechaniczne ze względu na to, że przy każdym najmniejszym ruchu głową, końcówki włosów ocierają się o nasze ramiona. W efekcie włosy potrafią się bardzo szybko rozdwajać, tym bardziej jeśli nie używamy żadnych silikonów do zabezpieczania końców.

9. Spanie z mokrymi i rozpuszczonymi włosami.
Sama z początków włosomaniactwa spałam z takimi włosami do czasu, gdy zaczęłam czytać przeróżne blogi :) Wydaje się, że to nic takiego. A jednak! Mokre włosy, jak dobrze wiecie są szczególnie narażone na zniszczenia, ponieważ łuski są rozchylone i dużo łatwiej je połamać. Później otrzymamy nierówne włosy i porozdwajane końce. Mniejsze zło wyrządzimy śpiąc w rozpuszczonych, ale suchych włosach, na satynowej lub jedwabnej pościeli, która jest wyjątkowo delikatna również dla włosów.

8. Tarcie włosów ręcznikiem.
Założę się, że duża część z Was tuż po umyciu sięga po ręcznik i zaczyna trzeć włosy ruchem, jakby wałkowała ciasto :) Przez coś takiego zwyczajnie plączemy włosy, a w efekcie przy rozczesywaniu ich szarpiemy je. Możemy również 'nabawić się' złamanych i powyrywanych pojedynczych jednostek włosowych :D Aby tego uniknąć możemy wyciskać z włosów wodę bawełnianą koszulką lub ręcznikiem.

7. Bardzo ciasne upięcia.
Szczególnie jeżeli mamy długie lub bardzo długie włosy. Gdy zepniemy naszą czuprynę w chociażby wysokiego kucyka, od razu mamy wrażenie, jakby ktoś ciągnął nas za włosy. Podobnie z kokami, bynajmniej u mnie. Dzieje się tak, dlatego, że długie włosy są ciężkie. Takie spięcia bardzo osłabiają cebulki włosów, co może być przyczyną nadmiernego wypadania włosów. Oprócz tego przy takim częstym upinaniu włosów towarzyszy ból skalpu, dokładnie z tego samego powodu. Można porównać to do liny, która ma udźwignąć duży ciężar. W końcu nie wytrzymuje końcowy element (nasza cebulka) lub przerywa się w jednym z miejsc na całej szerokości (długość włosa).

6. Używanie gumek z metalowymi spojeniami.
Nieraz zaobserwowałam w szkole, że dziewczyna chcąc rozpuścić włosy ciągnie całą, nierozłożoną/nierozwiniętą gumkę przez długość kucyka. Aż serce mi się kroi, gdy widzę, że zostaje na niej dosłownie garści włosów! Da się wtedy również zauważyć niewybredne grymasy na twarzy :) Po prostu nie rozumiem.. Pozbawianie się włosów umyślnie? Jak dla mnie to przechodzi ludzkie pojęcie. Wracając.. Tak jak napisałam dobrowolnie wyrywamy wtedy włosy razem z cebulkami. Na długości na pewno je połamiemy, a później uzyskamy 5w1 :) Najlepszym rozwiązaniem jest jak najrzadsze spinanie włosów, ale w niektórych sytuacjach, takich jak wietrzna pogoda, czy wysiłek fizyczny lepiej jednak spiąć je w luźny warkocz lub kok. Podstawą jest właśnie luz :) Każde upięcie, byle by nie było ciasno ściśnięte gumką lub innymi akcesoriami będzie w porządku.

5. Czesanie mokrych włosów.
Jak wiadomo mokre włosy są bardziej narażone na zniszczenia. Bardzo często takie włosy są również poplątane. Wtedy wyrywamy je i łamiemy. Gdy włosy są suche dużo łatwiej je rozczesać. Wyjątkiem są jedynie włosy kręcone i mocno falowane. Takie czeszemy tylko na mokro drewnianym grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami. Inaczej będą się puszyły.

4. Nieodpowiednie czesanie.
Nieświadomie możemy popełnić wiele błędów. Począwszy od złej szczotki, a kończąc na niewłaściwym sposobie czesania. Co konkretnie? Włosy zawsze (pomijając te kręcone, zob. punkt 5) czeszemy od dołu, ku górze. Delikatnie muskamy końce włosów, a gdy już poczujemy, że są odpowiednio rozczesane przechodzimy na wyższą część długości włosów. Robimy tak, aż dojdziemy do końca. Wtedy ja dokładnie wygładzam wszystkie kosmyki. Jeżeli przez taką metodę czupryna nie ma objętości możemy spróbować pochylić głowę do dołu i rozczesywać od szyi, do czoła. Bardzo dobrze zostało to przedstawione na stronie producenta szczotek do włosów khaja.pl:


    

U mnie się to kompletnie nie sprawdza. Moje włosy się puszyły i wyglądały po prostu jak szopa :)

3. Farbowanie.
Dużo na ten temat nie jestem w stanie powiedzieć, bo nigdy tego nie robiłam i nie zamierzam - lubię swój kolor :) Mimo wszystko regularne farbowanie na pewno przesusza włosy. Później stają się one łamliwe, końce się rozdwajają, a oprócz tego mogą masowo wypadać. Oczywiście jeśli nie ma takiej potrzeby, a są to jedynie nasze kaprysy, najlepiej z tego zabiegu zrezygnować. Nie ma co niszczyć włosów :) Jeżeli jednak jesteśmy farbowaną blondynką, czy szatynką i chcemy taki kolor utrzymać najlepiej korzystać z naturalnych barwników lub bardzo delikatnych farb, które mogą 'nieco' różnić się ceną, ale tak, czy tak włosy niszczyć będą. Koloryzować możemy henną, indygo lub nawet obierkami z orzecha włoskiego!

2. Codzienne/bardzo częste suszenie/prostowanie/kręcenie z użyciem wysokich temperatur.
Tutaj nie ma co się zastanawiać. Jeżeli regularnie suszycie/prostujecie/kręcicie włosy na pewno zauważyłyście, że stały się one bardzo suche, łamliwe i sztywne. Mogły zostać one po prostu spalone lub jedynie przesuszone. Dla takich włosów jedynym ratunkiem jest obcięcie zniszczonych warstw i dalsza świadoma pielęgnacja. Wymagają one szczególnego nawilżenia. Oczywiście jednorazowe zrobienie fryzury takim zabiegiem nie zmieni naszego stanu włosów. Warto jednak wcześniej zabezpieczyć je specjalnym preparatem. Przy codziennym używaniu wysokich temperatur nawet takie produkty nie uchronią naszych włosów.

1. Rozjaśnianie.
Według mnie najgorsze co możemy zrobić naszym włosom to rozjaśnianie. Podobnie jak z farbowaniem nigdy tego nie robiłam i nie zamierzam. Bardzo dobrze :) Znowu dokładnie, jak z farbowaniem włosy zostają się przesuszone, łamliwe, kruszą się i rozdwajają. Żeby tylko tyle. Nie raz widziałam, co prawda nie na żywo, opłakane skutki takiego zabiegu. Na głowie pojawiły się łyse placki, a włosy nie chciały rosnąć. Na szczęście po wielu miesiącach bardzo intensywnej kuracji udało się 'wyhodować' nowe włosy.

Nie jestem lekarzem, ani dietetykiem by znać dokładne efekty i skutki poszczególnych działań i zabiegów. To co napisałam jest oparte na wiedzy, którą zyskałam dzięki innym blogom, telewizji oraz internetowi. 

Ode mnie dzisiaj to wszystko :) 
Jakie są wasze spostrzeżenia? Jaka byłaby Wasza kolejność? 
Życzę miłego wieczoru i udanego tygodnia =)

33 komentarze:

  1. 7 rzeczy robię ja :) mam włosy do ramion (ciut za;), czeszę i śpię z mokrymi, farbuję, ciasno noszę gumki z metalowymi, no i wycieram w ręcznik :( ech ale przynajmniej już nie rozjaśniam i nie suszę/nie prostuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jakiś plus :) Gumki spokojnie można zmienić na takie sklejane, bez matalowych elementów, a co do ręcznika, to tak, jak pisałam - wystarczy wycisnąć :)

      Usuń
  2. Wygląda na to, że nieodpowiednio dbam o włosy :D Sama mam włosy do ramion, ale nic nie jestem w stanie z tym zrobić- zapuszczam i nie sprawię żeby rosły szybciej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak widać ten czynnik znalazł się na ostatnim miejscu, więc nie jest tak źle :)

      Usuń
  3. niektóre sama stosuję,bardzo przydatny post;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja tylko farbuje i jestem po rozjasnianiu, czasami zdarza mi sie położyć do łóżka z wilgotnym kucykiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że mniej więcej się znam, ale nie wiedziałam że czesanie mokrych włosów je uszkadza! Dużo mi rozjaśniłaś:) Tylko, że jak ja swoich nie rozczeszę, to mam potem jeszcze gorszy problem jak są suche, jakieś rady?:)
    Niestety chodzenie spać z mokrymi kłakami to kolejny grzech, wynikający z zalatania - potem po prostu padam;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem bardzo zajęta w ciągu dnia, ale staram się myć włosy 20-21 to do północy zdążą wyschnąć. W tym czasie odrabiam lekcje lub robię cokolwiek innego. Jeśli się tak bardzo plączą to raczej powinnaś zmienić szampon lub zacząć stosować odpowiednią odżywkę :)

      Usuń
    2. No 20-21 to ja czasami lezę w łóżku, może stąd ta różnica:). Hm, sama nie wiem, po prostu zauważyłam że łatwiej mi je rozczesać na mokro, ale może faktycznie masz racje i moje włosy być może "uodporniły" się na odżywkę, kto wie;p

      Usuń
    3. Wiesz.. Każde włosy są inne i jeżeli uważasz, że lepiej jest jak je czeszesz na mokro to tego się trzymaj. Wszystkie uwagi i sugestie mogą być tylko pomocnicze :) Sama najlepiej wiesz, co jest dobre dla Twoich włosów :)

      Usuń
    4. Spróbuj nałożyć na włosy jakiś olej, np oliwę z oliwek albo olejek arganowy na 2-3 godziny przed umyciem. Potem umyj, odżywka, rozczesz powoli palcami. Następnego dnia zrób jakąś maskę, np. z żółtka jajka, nafty kosmetycznej, soku z cytryny, łyżeczki miodu i wymieszaj razem z jakąś odżywką, 30 minut pod folią spożywczą i ręcznikiem, a potem zmyj normalnie szamponem. Jeśli nie chcesz się bawić w kuchni to polecam maski firmy Biowax albo chociażby Alterra (tania i w rossmanie). Sprawdź, jak takie nawilżenie podziała - dobrze nawilżone włosy się dobrze rozczesują ;)

      Usuń
    5. Ja myję szamponem z GP, potem odżywka z Isany i są idealne. Po olejowaniu są sypkie jak piach :) whizzie dobrze prawi =)

      Usuń
    6. Robię co jakiś czas maskę z jajka i oleju kokosowego i uważam, że jest genialna - wlosy się po niej kosmiecznie błyszczą. Ale spróbuję też waszych porad - eksperymentów nigdy za wiele:)

      Usuń
    7. Koniecznie daj znać po wypróbowaniu :)

      Usuń
  6. Muszę bardziej zastosować się bardziej do tych rad. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie spanie z mokrymi włosami pogarsza ich stan ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. ja jestem w pewnym stopniu uzależniona od prostowania włosów bo nie lubię swoich naturalnych... Ale teraz staram się ograniczać używanie prostownicy, suszarki :) Trochę mi to wychodzi ale czy tak co najmniej dwa razy w tygodniu muszę mieć wyprostowane włosy 'na druty' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się robią takie 'proste na druty', jak mokre włosy 'rozplączę' palcami :)

      Usuń
  9. ja sobie nie wyobrażam życia bez suszarki moje włosy bez użycia suszarki są oklapnięte bez życia

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy i przydatny post, koniecznie muszę zwrócić szczególna uwagę na niektóre porady:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozjaśnianie, farbowanie, prostowanie i kręcenie chyba najbardziej niszczy włosy. Ja całe szczęście tego nie robię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba podkreślić też, że codziennie. Raz na jakiś czas (mam akurat na myśli kręcenie i prostowanie) na pewno włosów nie zniszczy. Trzeba uważać na temperaturę i wcześniej odpowiednio zabezpieczyć końce :)

      Usuń
  12. Rozdanie kosmetyczne u mnie! Zapraszam :)
    http://youbeautiful-kosmetycznefantazje.blogspot.com/2013/09/rozdanie-kosmetyczne.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  13. Też myślałam o takim poście u siebie ale Twój jest bardzo wyczerpujący!
    obserwuję,
    i zapraszam do siebie www.marigoldds.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że wkleiłam link ale robię to już 'automatycznie' (często na blogach proszą o podanie linku jeśli ma się konto google, a ja takie mam

      Usuń
  14. Ćwiczenia też są dostępne na youtube, nie musiałabyś ćwiczyć codziennie tylko tak 3 razy w tygodniu :)) Te ćwiczenia trwają ok. 40min więc trzy razy, no góra cztery w tygodniu w zupełności wystarczy :) Może się jeszcze zastanowisz i skorzystasz? byłoby mi bardzo miło! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  15. niestety moje regularnie rozjaśniam, kocham blond ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja trochę nie na temat. Własnie trafiłam na Twój blog i mam nie lada problem. Aby doczytać tekst muszę zbliżac twarz na 20 cm do monitora. Rozmywa mi się ....
    Może trochę ciemniejsza lub większa czcionka ? Albo kontrastowe tło ? Plissss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) U mnie jest wszystko w porządku i nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby ktoś wspominał o złej wielkości lub kolorze czcionki. Spróbuję coś z tym zrobić :)

      Usuń
  17. Ja grzesze tylko czesaniem na mokre (no czasem trzeba :( ) i farbowaniem, ale tego drugiego nie porzucę, farbę mam bez amoniaku, więc nie jest tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że są takie farby, które włosów nie niszczą, np. z zielonych części orzecha włoskiego, które otaczają owoc w łupinie :)

      Usuń

Wszystkie opinie i uwagi są dla mnie na wagę złota. Staram się dzięki nim wzbogacić zawartość bloga, jak i uzupełnić o brakujące elementy. Dlatego proszę Cię o szczere komentarze, gdyż tylko one pozwolą mi poprawić jakość strony i wpisów. Proszę również o nie wklejanie linku do Twojego bloga i nie spamowanie. Jeśli będę miała chwilę na pewno do Ciebie zajrzę. Życzę mile spędzonego czasu na moim blogu :)